AKTUALNOŚCIMEDIA O BRANŻY

W symbiozie i … dla jaj. Czyli kury w służbie zero waste

Państwo Magdalena i Szymon Kańdułowie udowodnili, że hodowla kur może być przyjemnym i bardzo pożytecznym zajęciem nawet dla posiadaczy domów jednorodzinnych. Produkowane przez nich kurniki cieszą oko i są miejscem pozyskiwania jaj.

Hodowla kur dla wielu osób kojarzy się wyłącznie z olbrzymimi fermami lub kojarzonymi z mało estetycznymi obrazkami znanymi z polskiej wsi, gdzie stadko kur biega po podwórku, wydziobując trawę i kopiąc w piasku.  Mieszkający w woj. wielkopolskim pan Kańduła po przeprowadzce na wieś, postanowił ucywilizować ten proces, łącząc w budowanych przez siebie kurnikach „premium” estetykę, wysoką jakość wykonania z praktycznym podejściem do samej hodowli.

„W każdym domu produkowane są różnego rodzaju odpady, jak na przykład pokos trawy, warzywa z kuchni czy chleb. Na początku mieliśmy tylko króliki, ale one nie mogły i nie chciały jeść wszystkiego. Wtedy postanowiliśmy zaprosić do siebie kury, które jak wiadomo, nie należą do specjalnie wybrednych. Pojawił się jednak problem natury estetycznej – w czym je trzymać? Klatki z marketów budowlanych są zwykle niespecjalnej urody i jakości, więc postanowiłem zaprojektować i wykonać własny kurnik, który ma część zamkniętą z przylegającą, zadaszoną wolierą. Wszystko zrobione tak, żeby i kura miała odpowiedni komfort, ale i człowiek mógł bez problemu wybrać jajka i łatwo utrzymać czystość” – wyjaśnia pan Szymon.

Przy okazji hodowla stała się miejscem obserwacji i inspiracji dla jej właścicieli.

„Nic tak nie smakuje, jak wytworzone przez siebie jedzenie. Mamy pełną świadomość od jakich kur mamy jaja, co jedzą, a nawet mamy możliwość poeksperymentowania z dietą dla nich. Udało mi się ustalić, że dodatek czosnku w diecie kur sprawia, że podbija się smak zarówno żółtka jak i białka, jednak nie ma mowy o jakimkolwiek posmaku samej przyprawy. Kury chętnie zjadają to, co wcześniej szło do odpadków, a my pozyskujemy wysokiej jakości surowiec do nawożenia naszych roślinek. Wszystko zgodnie z odwiecznymi prawami natury” – podkreśla.

Na pytanie, czy jego kurniki wyposażone są w jakieś specjalistyczne urządzenia, żartobliwie odpowiada: „nie zaliczam się do ludzi, którzy uważają, że ich ukochany kogucik powinien mieszkać w kawalerce w centrum Warszawy, może z kilkoma kurami dla utrzymania dobrego nastroju. Moim kurom zapewniam światło, żeby mogły się nieść i mam instalację doprowadzającą wodę. Oczywiście, kurniki są zrobione w taki sposób, by można było w nich łatwo umieścić świeżą i usunąć starą ściółkę. Nie są to duże konstrukcje, ale chodziło też o to, by można w nich trzymać kurki na posesjach, gdzie nie ma dużych powierzchni, z utrzymaniem odpowiedniego poziomu estetyki.  Kto jak wykorzystuje moje kurniki, to już jego wybór. Dla mnie to swoista frajda, na dodatek z dużą wartością dodaną, bo mamy jaja od własnych kur, problem odpadków radykalnie się zmniejszył i pozyskaliśmy mini fabryczkę ekologicznego nawozu” – wyjaśnia pan Szymon.

W przyszłości pan Szymon chce powiększyć swoje stadko o brojlery, zwiększając w ten sposób stopień swojej samowystarczalności. Jako drobiarze, trzymamy za państwo Kańdułów kciuki, a ich kurniki można obejrzeć na stronie https://happykura.pl/

Czy podobał Ci się nasz artykuł? Jeśli tak, zachęcamy do zapisania się do naszego newslettera.
Jeżeli masz jakieś pytania, to zachęcamy do kontaktu z nami poprzez formularz kontaktowy
Więcej o nas dowiesz się tutaj Krajowa Federacja Hodowców Drobiu i Producentów Jaj
Zdjęcia i ilustracje na licencji https://www.freepik.com/ oraz źródeł autora artykułu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może to Cię zainteresuje?
Close
Back to top button