Polska branża jajeczna mierzy się z rosnącą presją ze strony importu, który – zdaniem producentów – odbywa się na nierównych zasadach. W 2025 roku import jaj do Polski wzrósł aż o 73%, osiągając poziom 52,5 tys. ton. W tym samym czasie krajowi producenci funkcjonują w rygorystycznym systemie regulacyjnym Unii Europejskiej, który znacząco podnosi koszty produkcji.
Na portalu wiadomościhandlowe.pl zamieszczono obszerny wywiad z panią Barbarą Woźniak i Pawłem Podstawką, którzy oceniają obecną sytuację na rynku jaj.
Jak podkreślają przedstawiciele branży, różnice w standardach między UE a krajami takimi jak Ukraina, Turcja czy Brazylia stają się coraz bardziej odczuwalne. Polscy hodowcy muszą spełniać szereg wymogów dotyczących dobrostanu zwierząt, ochrony środowiska oraz ograniczeń w stosowaniu antybiotyków. Tymczasem importowane jaja nie zawsze podlegają porównywalnym regulacjom.
– „Produkujemy według najwyższych standardów europejskich – i ponosimy pełne koszty tych regulacji. Tymczasem na nasz rynek trafiają jaja z krajów, gdzie takich wymogów nie ma. To nie jest wolna konkurencja – to jest nieuczciwa konkurencja. Europejski konsument zasługuje na produkty wytwarzane według tych samych zasad, niezależnie od tego, skąd pochodzą” – mówi Barbara Woźniak z Ferm Drobiu Woźniak.
Dodatkowe obawy budzą kwestie bezpieczeństwa żywności. W 2026 roku wykryto przypadki obecności metronidazolu – antybiotyku zakazanego w UE – w dostawach jaj z Ukrainy. Według danych, co dziesiąty transport żywności z tego kierunku nie przechodzi kontroli IJHARS.
Na sytuację branży wpływają także decyzje handlowe na poziomie międzynarodowym. Z początkiem maja 2026 roku zaczęły obowiązywać prowizoryczne przepisy umowy UE–Mercosur, które otwierają europejski rynek na znaczący import drobiu z Ameryki Łacińskiej. Producenci wskazują, że również w tym przypadku nie ma pełnej równowagi regulacyjnej.
– „Umowa z Mercosurem to kolejny przykład liberalizacji handlu bez zasady wzajemności regulacyjnej. Przykładowo, brazylijski producent drobiu nie musi spełniać unijnych standardów dobrostanu ani nie ponosi porównywalnych kosztów środowiskowych. Otwieramy mu rynek europejski, a jednocześnie dokładamy kolejne wymogi własnym hodowcom. To już czas, by Unia Europejska uruchomiła skuteczne mechanizmy ochronne dla własnego sektora drobiarskiego – zanim presja importowa stanie się nieodwracalna” – podkreśla Paweł Podstawka, prezes Krajowej Federacji Hodowców Drobiu i Producentów Jaj.
Z danych wynika również, że Polska stała się trzecim największym rynkiem zbytu dla ukraińskich jaj, odpowiadając za 11,7% ich eksportu do Unii Europejskiej. W pierwszym kwartale 2026 roku Ukraina wyeksportowała do UE ponad 579 mln sztuk jaj, co oznacza wzrost zarówno wolumenu, jak i wartości sprzedaży.
Branża apeluje o wprowadzenie mechanizmów, które wyrównają warunki konkurencji. Wśród proponowanych rozwiązań pojawiają się m.in. tzw. „klauzule lustrzane”, które zobowiązywałyby importerów do spełniania standardów zbliżonych do unijnych. Bez takich działań – jak ostrzegają producenci – presja ze strony tańszego importu może w dłuższej perspektywie osłabić krajową produkcję.