
Jaja z Ukrainy na cenzurowanym
Francuski rynek jaj znalazł się w centrum ostrego sporu dotyczącego importu spoza Unii Europejskiej. W ostatnich miesiącach w niektórych supermarketach pojawiły się partie jaj pochodzących z Ukrainy. Choć ich udział w sprzedaży jest minimalny, wywołały one lawinę reakcji wśród producentów i organizacji branżowych, które ostrzegają przed zagrożeniem dla krajowych standardów i bezpieczeństwa konsumentów.
Według danych agencji AFP, od wiosny 2025 roku jaja z Ukrainy trafiły do sklepów m.in. sieci Carrefour i E. Leclerc. Zostały oznaczone kodem „3”, co w unijnej klasyfikacji oznacza chów klatkowy. System ten, choć wciąż legalny, w wielu krajach UE jest stopniowo wycofywany na rzecz bardziej przyjaznych zwierzętom form hodowli.
Francuscy producenci zrzeszeni w Narodowym Komitecie ds. Promocji Jajek (CNPO) twierdzą, że ukraińskie produkty nie spełniają unijnych standardów dobrostanu, a ponadto mogą pochodzić z ferm stosujących zakazane antybiotyki. Organizacja zwraca również uwagę na brak zgodności z francuskim porozumieniem w sprawie tzw. owoselekcji – technologii pozwalającej na wczesne wykrywanie płci piskląt i eliminującej konieczność uśmiercania kogutów.
Sprawa ma wymiar nie tylko etyczny, ale także ekonomiczny. Prezes CNPO Yves-Marie Beaudet podkreśla, że francuscy producenci są w stanie zaspokoić rosnące zapotrzebowanie. Sprzedaż jaj w 2025 roku wzrosła o 5 proc. w porównaniu do roku poprzedniego, co oznacza dodatkowe 350 milionów sztuk. „Udało nam się odpowiedzieć na ten wzrost i dostarczać produkty głównym detalistom” – zaznaczył Beaudet. W jego opinii import z Hiszpanii czy Włoch, jako krajów unijnych, nie budzi zastrzeżeń. Problem pojawia się w przypadku Ukrainy, która nie jest zobligowana do przestrzegania tych samych regulacji.
Sieci handlowe znalazły się w ogniu krytyki. Carrefour, oskarżony o wprowadzenie do sprzedaży jaj z Ukrainy, stanowczo zaprzeczył. E. Leclerc przyznał natomiast, że w jednym ze sklepów rzeczywiście doszło do „niefortunnego działania”, które jednak zostało szybko skorygowane poprzez wycofanie towaru z półek.
Choć mowa jest o stosunkowo niewielkiej partii – zaledwie 300 tysięcy jaj – francuscy producenci obawiają się, że może to być jedynie „test rynku”. Wprowadzenie tańszych produktów w większej skali mogłoby podważyć pozycję lokalnych hodowców, którzy od lat inwestują w modernizację ferm i dostosowanie ich do rosnących wymagań konsumentów oraz unijnych regulacji.
Spór o jajka z Ukrainy wpisuje się w szerszy kontekst rosnącego napięcia wokół importu produktów rolno-spożywczych spoza UE. Dla francuskiej branży drobiarskiej to także walka o utrzymanie reputacji i przewagi konkurencyjnej na rynku, gdzie kwestie etyczne i ekologiczne odgrywają coraz większą rolę.
I.Sz.
Czy podobał Ci się nasz artykuł? Jeśli tak, zachęcamy do zapisania się do naszego newslettera.
Jeżeli masz jakieś pytania, to zachęcamy do kontaktu z nami poprzez formularz kontaktowy
Więcej o nas dowiesz się tutaj Krajowa Federacja Hodowców Drobiu i Producentów Jaj
Zdjęcia i ilustracje na licencji Freepik oraz źródeł autora artykułu.
