Informacja o trudnej sytuacji w polskim drobiarstwie została opublikowana przez Polską Agencję Prasową (PAP) i wskazuje na wyraźne nasilenie problemu ptasiej grypy w kraju.
Od początku 2026 roku w Polsce potwierdzono już 106 ognisk wysoce zjadliwej grypy ptaków (HPAI), obejmujących niemal 7 milionów sztuk drobiu. Szczególnie dotknięty został sektor kur niosek – tylko w ciągu pierwszych czterech miesięcy roku wybito około 3,5 mln ptaków. Skala strat jest znacząca, zwłaszcza w porównaniu z poprzednimi latami.
Na tle tej sytuacji mocno wybrzmiewa stanowisko prezesa naszej Federacji pana Paweł Podstawka, który zwraca uwagę na poważne konsekwencje dla rynku:
Odbudowa stad niosek trwa miesiące, co może prowadzić nie tylko do ograniczenia podaży, ale również do wzrostu cen jaj, a nawet ich przejściowych braków. Dodatkowo istnieje ryzyko utraty odbiorców, którzy – w celu zabezpieczenia dostaw – mogą sięgać po produkty z zagranicy.
Prezes Krajowej Federacji Hodowców Drobiu i Producentów Jaj podkreśla, że obecna sytuacja wymaga zdecydowanych działań i ponawia apel o wdrożenie pilotażowego programu szczepień kur niosek przeciw HPAI. Jak zaznacza, w Unii Europejskiej dostępne są już odpowiednie preparaty, które są bezpieczne i pozwalają skutecznie odróżnić ptaki zaszczepione od zakażonych.
Podstawka wskazuje również, że takie rozwiązania nie są nowością – Francja wdrożyła szczepienia w sektorze drobiu wodnego, a Holandia prowadzi ich pilotaż w stadach niosek. Jego zdaniem szczepienia powinny stanowić dodatkowe narzędzie w walce z epidemią, obok obowiązujących zasad bioasekuracji i nadzoru weterynaryjnego.
Zgodnie z obowiązującymi procedurami, każde wykryte ognisko choroby skutkuje likwidacją całego stada, utylizacją zwierząt oraz wprowadzeniem stref ograniczeń, w których obowiązują restrykcje dotyczące przemieszczania drobiu i produktów pochodzenia zwierzęcego. W niektórych przypadkach możliwe jest także prewencyjne uśmiercanie zwierząt w sąsiednich gospodarstwach.
Mimo trudnej sytuacji eksperci podkreślają, że jaja pozostają bezpieczne dla konsumentów. Jednak skala strat w hodowlach może w najbliższym czasie przełożyć się na wyższe ceny i ograniczoną dostępność tego produktu na rynku.