Nowe zasady importu żywności z Ukrainy do państw UE

Od 6 czerwca br. Unia Europejska przywróciła tymczasowe limity taryfowe na import wybranych produktów rolnych z Ukrainy. Nowe kontyngenty, obowiązujące do końca 2025 roku, mają chronić europejski rynek przed nadmiernym napływem tanich towarów, zwłaszcza zbóż, mięsa drobiowego i jaj. Choć ograniczenia są realne, ich wysokość i struktura budzą mieszane reakcje wśród polskich rolników i przetwórców.

Decyzja Komisji Europejskiej o przywróceniu limitów importowych dla ukraińskich produktów rolnych jest bezpośrednią odpowiedzią na naciski ze strony krajów członkowskich, przede wszystkim Polski, Rumunii i Węgier. Powodem były zakłócenia na lokalnych rynkach, wywołane masowym napływem ukraińskich towarów w latach 2022–2024 po liberalizacji handlu z Ukrainą w ramach wsparcia wojennego.

Zgodnie z przyjętym rozporządzeniem Komisji, kontyngenty ustalono na poziomie odpowiadającym siedmiu dwunastym rocznego limitu, wynikającego z zapisów umowy stowarzyszeniowej UE–Ukraina (DCFTA). Oznacza to, że w drugiej połowie 2025 r. Ukraina może wprowadzić do Unii:

Co istotne, powyższe limity dotyczą całego rynku unijnego, ale w praktyce duża część tych wolumenów trafia do Polski – głównego unijnego sąsiada Ukrainy i największego odbiorcy wielu produktów rolno-spożywczych zza wschodniej granicy.

Mięso drobiowe i jaja na cenzurowanym

Szczególne emocje w Polsce budzi kwestia mięsa drobiowego i jaj, których napływ w poprzednich latach wywołał protesty polskich hodowców i branży przetwórczej. Teraz ustalono maksymalny limit dla mięsa drobiowego na poziomie 52 511 ton, z czego 4/7 przypada na okres do 30 września, a pozostałe 3/7 – od października do końca grudnia.

Według nieoficjalnych danych, niemal 1/3 tego kontyngentu trafi do największego ukraińskiego eksportera – koncernu MHP, który prowadzi również inwestycje po polskiej stronie granicy. Taka koncentracja rodzi pytania o rzeczywiste szanse konkurencyjne dla mniejszych producentów.

W przypadku jaj limit ustalono na 3 500 ton. To wyraźnie mniej niż importowane ilości z okresu bezcłowego, jednak zdaniem ekspertów, nawet taka wielkość może istotnie wpłynąć na ceny na rynku hurtowym i kondycję mniejszych producentów w Polsce.

Zboża – mechanizm ochronny działa

W przypadku zbóż, które były głównym źródłem destabilizacji w latach 2023–2024, ograniczenia przywrócono w pełnym zakresie. Zgodnie z mechanizmem ochronnym, jeżeli określone limity zostaną przekroczone, automatycznie wracają cła przywozowe.

Dla przykładu – jeśli Ukraina wyczerpie limit 379 167 ton kukurydzy jeszcze przed końcem grudnia, każda kolejna tona będzie objęta pełną stawką celną. Podobnie dla pszenicy i jęczmienia. Polska wciąż utrzymuje własne ograniczenia – formalnie obowiązuje zakaz importu zbóż z Ukrainy na rynek krajowy, dopuszczając jedynie tranzyt do innych państw UE.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi uznaje wprowadzone kontyngenty za sukces negocjacyjny. Jak podkreśla resort, limity pozwalają na dalsze wsparcie Ukrainy, przy jednoczesnym zabezpieczeniu interesów unijnych rolników. Zwraca się również uwagę na to, że od połowy 2024 roku działa tzw. automatyczny mechanizm ochronny (ATM), który natychmiastowo reaguje na nadmierny import.

Nieco inne zdanie mają niektórzy przedstawiciele branży. – „Dobrze, że pojawiły się jakieś ograniczenia, ale ich wysokość wciąż może mieć realny wpływ na polski rynek. Pamiętajmy, że Ukraina produkuje taniej, a unijne normy dotyczące środowiska, dobrostanu i pracy nie obowiązują tam w takim zakresie jak u nas” – mówi Marek Borowski, hodowca drobiu z woj. lubelskiego.

Nowe limity obowiązują do końca roku, ale już we wrześniu Komisja Europejska ma przeprowadzić ich rewizję. Wszystko wskazuje na to, że część wolumenów może zostać zwiększona, jeśli nie dojdzie do poważnych zakłóceń rynkowych. Równolegle trwają negocjacje nad nową wersją porozumienia handlowego DCFTA, która ma określić długofalowe warunki handlu rolnego między UE a Ukrainą po 2025 roku.

Podsumowanie

Nowe limity importowe dla Ukrainy to kompromis między solidarnością a ochroną rynku. Choć liczby wyglądają na bardziej zrównoważone niż w latach poprzednich, skala importu – szczególnie w zakresie mięsa drobiowego i zbóż – wciąż będzie podlegać uważnej obserwacji. Dla polskich producentów to czas nie tylko wyzwań, ale także konieczności wzmocnienia konkurencyjności i dalszego nacisku na równe zasady gry w unijnym handlu rolnym.


Autor: I.Sz.
Źródła: KE, MRiRW, Wieści Rolnicze, topagrar.pl, nawozy.eu


 

Czy podobał Ci się nasz artykuł? Jeśli tak, zachęcamy do zapisania się do naszego newslettera.

Jeżeli masz jakieś pytania, to zachęcamy do kontaktu z nami poprzez formularz kontaktowy

Więcej o nas dowiesz się tutaj Krajowa Federacja Hodowców Drobiu i Producentów Jaj

Zdjęcia i ilustracje na licencji Freepik oraz źródeł autora artykułu.

Exit mobile version