Analitycy rynku ostrzegają przed skutkami potencjalnych decyzji nowego prezydenta USA w sprawie nielegalnych imigrantów na … rynek drobiu tego światowego mocarstwa.
W czym rzecz? Nie jest tajemnica, że Donald Trump niespecjalnie przepada za imigrantami, których miliony zamieszkuje USA. Chociaż (a może właśnie dlatego), że przebywają na terenie USA nielegalnie, to właśnie te miliony osób godzą się na podejmowanie prac w branżach tak bardzo poszukujących odpowiednio taniej siły roboczej, jak branża drobiarska. Migranci nie tylko pracują za mniejsze, niż posiadający prawo do legalnego pobytu w tym kraju, pieniądze, ale godzą się na pracę, do której coraz trudniej zachęcić statystycznego obywatela USA. Można powiedzieć, że na imigrantach oparta jest większa część branży, która nie może pozwolić sobie na podniesienie stawek, czy kupno drogich systemów automatycznych, bo musi przez cały czas konkurować z tanim mięsem innych globalnych producentów mięsa drobiowego. Tymczasem prezydent – elekt zapowiada, że nie tylko zaostrzy kontrole pobytu imigrantów, ale w przypadku znalezienia takiego człowieka – nawet mieszkającego od wielu lat zgodnie z zasadami obowiązującymi w USA – bez skrupułów deportuje go z kraju.
Biorąc pod uwagę te fakty, analitycy wyciągnęli wnioski źle wróżące branży drobiarskiej w USA. Po pierwsze, wskazują na nieuniknione problemy z kadrą niezbędną do prowadzenia biznesu. Odejście tak dużej grupy pracowników wywoła niewątpliwe olbrzymie perturbacje w funkcjonowaniu ferm, bo na tę chwilę nie ma skąd ściągnąć ludzi, którzy będą chcieli wykonywać prace w tej branży. Oczywiście, można spróbować pozyskać nową kadrę atrakcyjnymi pensjami, jednak tu pojawia się bariera kosztowa – podniesienie kosztów produkcji może okazać się bardzo ryzykowna. Wiadomo, większość klientów (pomimo deklaracji na temat miłości do zwierząt) przy kasie podejmuje decyzje głównie oparte na cenie. Jest jeszcze jedna i to bardzo zła wiadomość dla branży.
Imigranci zarówno z powodów ekonomicznych, ale i kulturowych, są nie tylko producentem, ale i bardzo dobrym konsumentem drobiu. „Zmniejszenie populacji imigrantów z powodu deportacji zmniejszyłoby liczbę konsumentów kupujących produkty drobiowe. To zmniejszenie popytu mogłoby doprowadzić do nadpodaży mięsa drobiowego, obniżając ceny i potencjalnie prowadząc do strat finansowych dla producentów. Przyszłość przemysłu drobiarskiego będzie zależeć od jego zdolności do radzenia sobie z tymi wyzwaniami i utrzymywania stabilnego i wydajnego systemu produkcji” – podkreślają specjaliści.
Na marginesie – podobny dylemat za wcale niedługi czas może spotkać branżę w Europie, choć z nieco innego powodu. Na nasz kontynent napływają miliony osób, dla których mięso drobiowe będzie jednym z głównych źródeł białka – zarówno ze względów ekonomicznych (wiadomo – wołowina cenowo z kurczakiem nie powojuje), ale i kulturowych – bo drób jest mięsem akceptowanym przez różne kultury, w przeciwieństwie np. do wieprzowiny. Pozostaje tylko pytanie, czy to mięso drobiowe dostarczą polscy i unijni hodowcy, czy może przypłynie na statkach z państw Mercosuru lub przyjedzie z Ukrainy.
Na podstawie: Avinews.com
Czy podobał Ci się nasz artykuł? Jeśli tak, zachęcamy do zapisania się do naszego newslettera.
Jeżeli masz jakieś pytania, to zachęcamy do kontaktu z nami poprzez formularz kontaktowy
Więcej o nas dowiesz się tutaj Krajowa Federacja Hodowców Drobiu i Producentów Jaj
Zdjęcia i ilustracje na licencji Freepik oraz źródeł autora artykułu.
